Komentarz do czytań na VI Niedzielę Wielkanocną
Jakże często i na przeróżne sposoby Bóg przemawia do nas. Wszystkie, nawet najmniejsze znaki Jego obecności są objawieniem majestatu Stwórcy i Pana wszechświata, a w tym i ziemi. Przede wszystkim jednak to objawienie intymnej bliskości miłującego nas i Ojca. Prawdę tej Jego obecności możemy poznawać na płaszczyznach: naturalnej, moralnej i duchowej.
W pierwszej z nich nieustannie dane jest nam doznawać i poznawać zmysłami piękna natury kosmosu i ziemi, praw przyrody z wielością i niepowtarzalnością stworzenia ją zamieszkującego. Jest to poznanie, które pośrednio pozwala nam odkryć, że za tym złożonym pięknem stoi Bóg, który tak to wszystko misternie i logicznie stwożył, że wszechświat z całym bogactwem natury życia na ziemi jawi nam się piękną harmonią.
Drugie poznanie jest natury moralnej. Jest ono o wiele głębsze od poznania zmysłowego, dotyczy bowiem praw naszego życia wewnętrznego i wartości jakimi w życiu się kierujemy. Jest to mądrość i wrażliwość serca zespolonego z głębią i inteligencją naszego umysłu. To poznanie doprowadza nas do przyjęcia z wiarą Słowa Objawionego. W nim zaś do przyjęcia i uznania Jezusa Chrystusa jako Boga, do pokochania Go jako naszego Odkupiciela i Zbawiciela - naszego Przyjaciela.
Jezus mówi nam o niebywałym wydarzeniu jakie dokona się w życiu tych, którzy przyjmą sercem, rozumem i wolą Jego Słowa i Miłość: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać” (J 14, 23). Jezus mówi tu o Miłości Agape. Najwyższej formie miłości współ odczuwającej, współ ofiarującej się nawzajem w tym co stanowi najgłębszą istotę życia w Bogu - usynowienie i osobowe zjednoczenie z Nim. To zaproszenie jest możliwe dla każdego z nas jeśli zdecydujemy kierować się w naszym życiu tym co duchowe.
Poznanie duchowe jest najpełniejsze, najgłębsze. Dotyczy ono bowiem naszej duszy, w której osobiście i bezpośrednio obcujemy z obecnym w nas Bogiem. Nasza dusza w stanie łaski jest jak piękny kwiat całowany przez słońce i odświeżany rosą obecnego w nas Ducha Świętego. To On ją ogrzewa, oświeca, oświeca i ozdabia niebiańskim światłem. Co więcej, Jezus przypomina nam dzisiaj Słowami: Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem (J 14, 26). Ileż prawdy wypowiedziała by nam nasza dusza gdybyśmy tylko umieli z nią rozmawiać, gdybyśmy miłowali ją jako tę, która upodabnia nas do Boga.
Jak pisze mistyczka Maria Valtorta: „Kto zaś ma miłość, posiada Boga, to znaczy Ojca, który ją zachowuje, Syna, który ją poucza, i Ducha, który ją oświeca. Dusza nasza posiada władzę Poznania, Wiedzy, Mądrości. Posiada Światło płynące z nieba. Jak wzniosłe rozmowy mogłaby prowadzić z wami wasza dusza. To one wypełniały ciszę więzień, ciszę cel, ciszę w pustelniach i ciszę w pokojach chorych świętych. To one umacniały więźniów oczekujących na męczeństwo, pustelników pragnących już wcześniej poznać Boga, zakonników poszukujących Prawdy, umacniały chorych nie tyle w znoszeniu ale w umiłowania swego krzyża”.
Prawdy te nie są zarezerwowane tylko dla mistyków lub innych świętych wybranych. To jest najgłębsza Prawda naszego chrześcijańskiego życia. To jest dar od Boga i Jego wezwanie. To jest jedyna dla nas droga by przez przyjęcie z wiarą objawionego przez Boga Słowa odpowiadać Mu w duchu i prawdzie naszego życia. Tu jest nasza siła, która zmienia nasze życie, co więcej zmienia oblicze naszego świata.
Nie jest to jednak łatwe bo książę tego świata nie chce byśmy zmieniali jego oblicze. Proponuje nam więc inny porządek (J 14, 27). Jest nim pokusa podążania za zmysłowością, za tym co jest materialne i cielesne a nie duchowe. W konsekwencji swej propozycja tego świata oddzielając nas od Boga, rozpraszać będzie nasze siły duchowe. Co więcej będzie izolować od ludzi, zamykać w sidłach własnego ja po to, by nas wreszcie wyjałowić, rozbić, skazać na marną egzystencję z dnia na dzień i z wszystkiego.
Co czynić by tak się nie stało. Zbyt słabi jesteśmy by stawić czoła władcy tego świata... Jednak trzeba niewiele... trzeba tylko byśmy pokochali naszą duszę jako sanktuarium Boga, troszczyli się o nią oczyszczając ja w sakramencie spowiedzi, byśmy pokochali obecnego w Słowie i Eucharystii Boga i już teraz z wiarą przygotowali się na wydarzanie Zesłania Ducha Świętego. Jak Jezus obiecuje nam: „Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. (J 14, 26).
Ks. Ryszard Wróbel SAC