Joomla TemplatesBest Web HostingBest Joomla Hosting
Nawigacja: STRONA GŁÓWNA Ewangelia na codzień Ewangelia niedzielna Komentarz do ewangelii wg św. Łk 16, 19-31

Komentarz do ewangelii wg św. Łk 16, 19-31

Jednym z mych ulubionych miejsc w mym mieście, gdzie często wychodzę na spacer, jest most Millenium. Lubię to miejsce szczególnie późnym wieczorem, kiedy moja gwarna zona, położona przy City of London, już cichnie i pustoszeje. Pozamykane biura i banki zamieniają się w iluminujące światłem, opuszczane już przez ostatnich pracownikow, szklane domy. Do mostu mam blisko, tylko 12-15 minut pieszo. Po drodze mijam majestatyczną anglikańską katedrę św. Pawła i już zaraz jest - „mój most”. Jest on prosty i uroczy. Łączy sobą dzielnice City i Southwark. Bycie na nim daje możliwość nie tylko osmagania twarzy wiatrem, wiejącym z nad Tamizy, ale daje przede wszystkim piękny majestatyczny widok nocnego Londynu.

Dla każdego z nas mieszkającego niedaleko od rzeki, most pełni więcej funkcji praktycznych niż, tak jak dla mnie, romantycznych. Łączac dwa brzegi, może on mieć znaczenie jakże symboliczne. Oto ewangelia dzisiejszej niedzieli ukazuje nam dwie różne rzeczywistości. Tą naszą doczesną i tą równie realną - wieczną. One są jak dwa brzegi, już nie rzeki, ale naszego życia. Dla każdego z nas przychodzi bowiem taki moment życia, kiedy trzeba już opuścić jeden brzeg, by dotrzeć na drugi i na nim już pozostać na wieki... Uczyniło to już przed nami bardzo wielu ludzi. Wśród nich byli też bohaterowie dzisiejszej perykopy ewangeliczniej: bogacz i Łazarz. By zrozumieć ich jakże różne doznania doczesne i wieczne, trzeba nam z jednej strony zanurzyc się w ich środek. Z drugiej należy im się przyjrzeć z pewnej oddali. Więc, by ujrzeć pełną tą panoramę potrzeba stanąć pośrodku, niczym na moście, którym dzisiaj jest dla nas, łaska czytanego Bożego Słowa.
Ten pewien bogaty człowiek, nie ma imienia. Jest jakby bez konkretnego charakterystycznego dla siebie wewnętrznego wyrazu. Widzimy, że lubuje się on w tym co jest zewnętrznie, lekkie, przyjemne. Dogadzał on sobie. Stać go było na to, by się ładnie ubrać i codziennie dobrze, wystawnie zjeść. Mając wysokie mniemanie o sobie, cieszył sie życiem i nadymał się w sobie, że był bogatym. Można powiedzieć, że byl tym tak pochloniety, że nie widział u swej bramy, leżącego dniami ubogiego człowieka. Biedak ten na imię miał Łazarz. Jest to piękne imię w sobie. Oznacza ono - „Bóg pomaga”. Jaką ironią losu było to, że Łazarz spoczął u drzwi tego, który boga  widział w mamonie, a nie w człowieku. Łazarz jednak nie był sam. Obok niego kręciły sie psy. One lizały mu powstałe z brudu i niedorzywienia rany. Ten, który oczekiwał pomocy i zrozumienia nie znalazł jej w sytym, obojętnym na drugiego, człowieku tylko w zwierzęciu. Ono zas, samo w sobie było dla współczesnych Łazarzowi żydów, synonimem pogardzanego poganina.
Łazarz jest w tej Ewangelii obrazem, figurą Chrystusa, który będąc bogaty stał się dla nas najbardziej ubogim. Całą swą ufność Jezus złożył w Bogu Ojcu. Miłość całego swego Serca skierował do każdego z nas. Miłość ta nim została zabita na krzyżu zawołała do nas wielkim wołaniem „Pragnę”. To wołanie było nie tyle wołaniem jego wyschniętych, spękanych warg, ile wołaniem Jego Duszy. Jezus tak wołał nie tyle o wodę dla siebie. Co więcej, to Jego wołanie rozlega się nie tylko z krzyża. Połaczony z tym ewangelicznym jak i z wszystkimi nam wspołczesnymi Łazarzami, woła nie tyle o chleb i wode, ale o nasze serca i miłość... Woła do nas ustami Łazarza, który pragnął nasycić sie resztkami miąższu chleba, który bogaty używał do oczyszczenia po posiłku swych dłoni. Jezus pragnie, woła i dosłownie żebrze od nas okruszyn naszej wrażliwości, życzliwości i miłości dla innych, którą tak łatwo możemy trwonić sobie na rzeczy mniej istotne...
Dramatem bogacza okazał się moment śmierci. Opuścił brzeg swojego życia... Choć został pogrzebany, żył on jednak. Po sądzie przybył na brzeg innego wiecznego już życia. Było i jest to życie straszne. Na zawsze pozbawione nadziei i jakiejkolwiek miłości. Wiczność pełna nienawiści, agresji. Miejsce płaczu tych, którzy kiedyś byli syci. Teraz jednak są wśrod wzajemnej pretensji, krzyku przekleństw i rozpaczy – w piekle. Z brzegu tej rzeczywistosci nie ma już mostu nadziei... Jest nieskończona otchłań i przepaść do drugiego brzegu, brzegu wspałaniałego, pięknego życia – jakim jest niebo. Tam jest Jezus ze wszystkimi już bogosławionymi Łazarzami, którzy kiedyś razem z Nim w życiu płakali, byli ubodzy, którzy głodowali. Którzy kiedyś będąc w pogardzie, byli obrzuceni ludzkimi sądami lub też pozostawieni samymi sobie przez nicość ludzkiej obojętności.
Bogu dzięki, że my jeszcze znajdujemy sie na moście naszego życia. Dla każdego z nas most ten bedzie nieco inny... Dla jednych krótki, dla innych trochę dłuższy. Nie jest jednak istotna jego długość. Istotna jest jakość naszego życia z człowiekiem i z Bogiem.


Ks. Ryszard Wrobel SAC

 


 

 
Szukaj w serwisie
Maj 2012
N P W Ś C Pt S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
Cytat na dziś
"Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!"

List do Efezjan 4,20


Intencje
Proszę o modlitwę, Panie Jezu proszę Cię o dar jasności, mądrość umysłu, oświecenie, światło Ducha Świętego o inteligencję  i siłę potrzebną przy pisaniu pracy, obronie oraz zadaniu egzaminów doktorskich. Proszę z całego serca pomóż mi, wspieraj mnie nie opuszczaj mnie. Proszę również o dar dobroci, wyrozumiałości, miłości o zdrowie i laski dla całej rodziny. Całe moje życie radości i smutki zawierzam Tobie.