Joomla TemplatesBest Web HostingBest Joomla Hosting
Nawigacja: STRONA GŁÓWNA Ewangelia na codzień Ewangelia niedzielna Komentarz do ewangelii - XXX Niedziela zwykła - Rok C

Komentarz do ewangelii - XXX Niedziela zwykła - Rok C

Choć St. Mary’s Cathedral jest nieco oddalona od Prince street, to jednak kiedy jestem ciut dłużej w Edynburgu, lubię znaleźć czas by odwiedzić ten stary kościół. Oprócz architektury i ciszy jego wnętrza, pociąga mnie też tam jeden obraz. Jest on sam w sobie szczególny. Wisząc on w ciemnej nawie, niewiele się sobą wyróżnia z jej półmroku. Sam w sobie jest bowiem ciemny. Przedstawia on starą, półmroczną, gotycką świątynię. Kontury jej wnętrza oświetlają jedynie 2 światła. W perspektywie dali, jedno z nich, oświetlaswym jaskrawym blaskiem prezbiterium. W jego świetle widać zarysy modlących sie tam kapłanów oraz grupę wiernych, uczestniczących w jakimś nabożeństwie.


Dalej jest już tylko puste, ciemne wnetrze kościoła. Przybliża ono nas do drugiego miejsca światła. Nie jest ono tak silne jak blask tamtych lamp. Jest ono naturalne, ciepłe i bardzo nam bliskie. To światłość Chrystusa, który sam czule przybliża się, oświetla sobą i błogosławi klęczącą, pochyloną głęboko w modlitwie osobę. W jej pokornej postawie czuje się, że modlitwą tą, jest jakiś żal, głębokie wołanie przytłoczonego cieżarem ducha. Dlaczego jednak osoba nie zajęła godnego miejsca tak by wraz z innymi być bliżej światła, Boga i ludzi. Dlaczego wolała pozostać w tyle w ciemności przedsionka, w ciemności i mroku wołającej o coś duszy? Bóg znał odpowiedź jej grzesznego serca i duszy. Nie pozwolił długo na siebie czekać...
Niczym ewangeliczny pasterz, Jezus pozostawił 99 sprawiedliwych i przyszedł tutaj do mroku... Tak jak w dzisiejszej przypowieści przywołało Go do ciemnego miejsca wołanie człowieka grzesznego, który niczym ewangeliczny celnik nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, ale bijąc się w piersi wołał „Boże bądź miłościw  mnie grzesznemu”. Czego Jezus chce od nas? Czego to Bóg w tej dzisiejszej przypowieści chce nauczyć kazdego z nas?
W dzisiejszej przypowieści spotykamy się z sytuacją, która winna dosłownie wstrząsnąć mentalnością przekonanych o swej wierze ludzi. Oto Bóg stawia przed nami dwóch ludzi. Na pozór czynią podobnie. Obaj wchodzą do Świątyni by się tam modlić. Jest więc tam faryzeusz - sam w sobie znawca przepisów i Prawa. To mistrz życia duchowego, to nauczyciel i przykład dla innych. Nic więc dziwnego, że był skupiony... i modlił się w dziękczynieniu do Boga. Miał za co dziękować: był religijny i sprawiedliwy, zamiast 1 raz w roku, pościł 2 razy w tygodniu - czynił to by wynagrodzać za grzechy innych, nie kradł, co więcej jako konsument, dodatkowo z własnej woli oddawał 10 % z tego wszystkiego co nabywał. W swym mniemaniu chciał się czuć otoczonym światłem, łaską i chwałą płynącą od Boga. Cieszył się... Była to jednak dziwna radość... Wyrażały ją słowa: „Boże dziękuję Ci, że nie jestem jak inni” (Łk 18,11). On, stojąc wobec Tego, Którego imię od zawsze brzmi - Jestem, Który Jestem - cieszył się, że nie jest...! To grzech!! To modlitwa szatańskiej nicości. On zaprzeczał w niej prawdę komunii z Bogiem, prawdę swego istnienia jako tego, który wszystko kim jest i co posiada zawdziecza Bogu. W głębi swego serca oddalał się od Boga i innych,  a zwracał się ku pustce samego siebie...
Jezus zwrócił się i skierował swe Serce do drugiej postaci dzisiejszej Ewangelii - do pokutującego grzesznika. To na mim, skupia On swą zbawczą uwagę. Co więcej, przez swe miłosierdzie, to dla niego otwiera nieprzebrane skarby nieba. Jest to przedziwne ponieważ człowiek ten jest celnikiem. W ówczesnym świecie celnicy należeli do grupy ludzi uznawanych za grzeszników. Z reguły byli oni niesprawiedliwi - chciwi na pieniądze, im oddawali cześć - kradli więc, byli przekupni, mataczyli, oszukiwali... Celnik ten, swym zewnętrznym oddalemiem od Boga, potwierdza ten fakt: „kiedy bowiem przyszedł do świątyni stał z daleka” (Łk 18,13).
Jednak Bóg w swej przepięknej Miłości do człowieka jest konsekwentny. On jest naszym stworzycielem, naszym odkupicielem i zbawicielem. Jego pełne Miłości patrzenie na nas, zawsze przemierza tą samą wielką przestrzeń ciemności grzechu i upadku każdego z nas. Ciekawe, że ta sama przestrzeń nas oddala od Boga. Natomiast Jego  rozpala do szukania i wołania każdego z nas. Bóg bowiem przyszedł na ziemię by znaleźć i zbawić, którzy się źle mają. Dzisiaj to celnik, a nie faryzeusz, pokazuje nam co mamy czynić - „On nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, bił sie w piersi mówiąc Boże bądź miłościw mnie grzesznemu” (Łk 18,13).
Ktokolwiek we własnych oczach uzna się za tyle dobrego i sprawiedliwego, że zasłużył sobie na miejsce bliskie Boga, pozostanie jak zwykły faryzeusz sam...
Ktokolwiek z otwartym, pokornym sercem stanie jak ten celnik przed Bogiem doświadczy, że ta ciemna przestrzeń naszego grzechu i zła, zmniejszy się do zera na rzecz prawdziwej jedności z Nim - w wolności i Miłości. Doswiadczy w sobie łaski spotkania z Jezusem, a w Nim łaski prawdziwej radości nieba ...  

 ks. Ryszard Wróbel SAC

 

 

 

 

 

 

 


 

 
Szukaj w serwisie
Maj 2012
N P W Ś C Pt S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
Cytat na dziś
"Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!"

List do Efezjan 4,20


Intencje

Panie Jezu proszę Cię o dar jasności umysłu, o siłę potrzebną przy pisaniu, obronie i zadaniu egzaminów doktorskich. Proszę z całego serca pomóż mi, wspieraj mnie nie opuszczaj mnie. Proszę również o dar miłości o zdrowie i łaski dla całej rodziny. Zajmij się moimi prośbami. Kocham Cię.  Dopomóż mi. W moich prośbach poddaję się Twojej woli.